– Kukuryku! – Kukuryku!- Narobiła kura krzyku,Kogut zaś, choć nie był kwoką,Rzekł, że kury są: ko, ko, ko.
Baran, co miał bujną grzywkę,Wziął na rogi rogatywkęNiczym żołnierz – z taką miną,Jakby był już... baraniną!
Kot tak bardzo zaś zubożał,Że wyfrunął gdzieś w przestworza,By tam – wśród najgłębszej ciszy -Łowić fruwające myszy.
Świnia wlazła podczas burzyPrzerażona do kałuży.Wielce dumna z tego dziełaZaraz potem utonęła.
Pies zaś kota tak obwiniał:- Jesteś najzwyklejsza świnia.Chrząkasz, jak tuczone prosię!(Kot miał te uwagi w nosie).
Koń, choć nie był wcale kotem,Też udawał poliglotęTak, jak dzisiaj każde zwierzę,Choć ja wcale w to nie wierzę...