Gdy czerwony muchomorekByle jaki miał humorek,Rzekł na ucho małej musze:- Choć nikogo tym nie wzruszę,
Nie chcę dłużej dzielić losuCiast, marynat, tudzież sosów.Mam już dosyć owej marnejPerspektywy kulinarnej,
Tych rondelków i talerzy,Wylizanych, jak należy,Kompotierek, salaterek,Skarg z powodu bólu nerek,
Więc najwyższa jest już poraUznać prawa muchomora!Tak się żalił dwie minuty,Po czym umilkł – cały struty...
Odtąd mając do wyboruChoćby dziesięć muchomorówApetycznych jak pieczarka,Nikt nie wrzuca ich do garnka,
Bo muchomor – każdy przyzna -To najgorsza jest trucizna...