Od około lat piętnastuW starej szopie, pośród chwastówUprawianych ku ozdobieKrasnoludek mieszkał sobie.
Krasnal dobre miał serduszko,Jeden grosik pod poduszką,Lecz – przez głupie ptasie plotki -Jego żywot nie był słodki,
Gołąb bowiem – chociaż siwy -Był krasnalom nieżyczliwy.Często, w swoim złym zapaleKrzyczał, że ich nie ma wcale,
Lub (nie wiedzieć skąd i po co),Że rzucają czary nocą.Cóż poradzić? KrasnoludekOdpowiadał bez ogródek,
Że jedynie Baba JagaPrzed czarami się nie wzdraga.Dnia pewnego w leśnej chatceMałych dzieci cnej gromadce
Krasnal owe plotki właśniePorozgłaszał... jako baśnie.Teraz sami rozumiecie,Jak rozeszły się po świecie...
Nie opowie wiersza zwrotka,Jak się złościł gołąb – plotkarz,Lecz, że wpadł we własne sidła,Zazdrość odtąd mu obrzydła.
W taki oto sposób właśnieSkrzat ukrócił wszystkie waśnie.Zmartwień teraz nie ma wcale,A – ponieważ jest krasnalem -
Nie zważając na pogłoski,Żywot może wieść beztroski.