Gdy przybywał Biały Pielgrzym z Rzymu do Krakowa,By w ojczystą ziemię rzucić ziarno swego słowa,Trwożne serca krzepił Prawdą o swym Przyjacielu,Który wiele musiał cierpieć i odkupił wielu;
I o dobrym naszym Ojcu, który się nie zdrzemnie,Bo mnie po to właśnie stworzył, by przebywać we mnie!Kiedy wzywał Parakleta na tę polską ziemię,Chciał z Ojczyzny swej uczynić wolnych ludzi plemię.
Chociaż nikt Jej tak nie podniósł, ani nie wywyższył,On przybliżyć tylko pragnął moment coraz bliższy,Kiedy stanie zjednoczona wiary swej potęgą;Gdy się wiarą przyodzieje, niby Bożą wstęgą.
… Dzisiaj zatem niechaj wyda owoc takiej wiary,Gdy się przed Nim kornie chylą ludzie i sztandary!