Inne wiersze

Łza się w oku kręci...

- Chcesz? Opowiem Ci w tej bajceO radzieckiej cud-rakiecie,O kosmicznej suce Łajce,Która błąka się po świecie.

Miała budę i schronisko,I na tydzień pięć obiadów,Ale przyszli po to psiskoTrzej żołnierze kontrwywiadu.

Za łeb wzięli ją do pudłaI trzymali trzy tygodnie(Nie wiem za co. Wiem, że chudła,Jakby popełniła zbrodnię).

… Trudno psinie w tym areszcie.Trudno pojąć nawet wszystko.Powiedzieli jej nareszcie,Że ma zostać komunistką!

- Że z nią teraz – bez wątpieniaPrzez wrodzony im sentymentDla jej psiego pochodzenia -Przeprowadzą eksperyment.

Dali dobrze żreć niebodze.Mieli teraz, w myśl wytycznych(Wrogim siłom ku przestrodze!)Wysłać sukę w lot kosmiczny.

Padły słowa tam złowieszczeI dobitne - z ust bezpieki:- Musi sama (dzisiaj jeszcze!)W kosmos lecieć. Bez opieki...

Wielki żal ogarnął psisko(Nie opisze go poeta).Suki dramat był już blisko:Lśniła w słońcu cud-rakieta.

Kiedy przyszli dziennikarze,Najeżyła się, jak bestia:- Ja wam kosmos tu pokażę!Ja pokażę wam Izwiestia...!

Wyć zaczęła im z napięcia!Smycz pogryzła, gdy w nagrodęZa jej przyszłe osiągnięciaWlali jej do pyska wodę.

Wlali wiadro, bo – niestety -Znów zabrakło im zacierek.Zaś na środku cud-rakietyGrozę budził... komputerek.

Taki wielki! - Meine Mutter!Z wschodnich Niemiec był – cholera!Wzięli się za ten komputerI do tego komputera

Podłączyli ją – a niech nieBędzie potem wątpliwości,Czy przeżyje, czy nie zdechnieW tym kosmosie ze starości.

Na łeb jej włożyli maskę,A nowiutki kombinezonZatrzasnęli na zatrzaskę.Miała latać jeden sezon.

… Lecz minęła pięciolatka -Wszyscy mają sukę w nosie.Suka lata do ostatkaW tej rakiecie. W tym kosmosie...

- Aż raz jeden z sekretarzyZażartował: - Towarzysze!Jak się suce coś przydarzy,To ja nie chcę o tym słyszeć!

Mogła zginąć w tej rakiecie...- Więc, by skończyć całą scysję,Po naradach w Komitecie,Powołano Spec-komisję.

Uradzono na Komisji,Że zwiedziła kawał świata,Niech więc – po spełnionej misji -W tym kosmosie sobie lata...

Spotkanie z poezją w Twojej szkole, przedszkolu lub bibliotece

Zygmunt Marek Miszczak chętnie odwiedza dzieci, młodzież i seniorów — czyta wiersze, opowiada o bohaterach historii i rozmawia o tym, skąd biorą się słowa.