Gdy biedronka była mała,Wcale mamy nie słuchała:Chciała wzorem dzikiej osyBrzęczeć głośno wniebogłosy.
Radził ślimak jej powoli:- Spróbuj jąć się swojej roli.Każdy winien na polanieOdkryć własne powołanie.
Pliszki, pszczółki, nawet wrony -Każdy po coś jest stworzony:Człowiek jest dla Bożej chwały;Świerszcze – aby cudnie grały;
Osy – aby brzęczeć sobie,A biedronki – ku ozdobie.Prawda była w tym morale,Lecz jej nie słuchała wcale.
Aż zdarzyło się biedronceZgubić kropek sześć na łące.Gdy szukała ich biedaczkaNa gałązkach i na krzaczkach,
Chudy świerszczyk w słońcu lipcaKoncert cudny grał na skrzypcach.Zasłuchały się dokołaMotyl, chrabąszcz, bąk i pszczoła.
Milkną skromnie żuk i osa;Dźwięki płyną pod niebiosa.Wszystkich teraz serc dotykaBratnia przyjaźń i muzyka.
Dziś biedronka wierzy święcie,W to, że dzięki pięknu świataZnów jest cała piegowata...