Mija ciemna nocka -Mrok się wciska w serce.Czytam wiersze PockaW żalu i w rozterce...
Bo w nich kos świergoli,Wiją się lilije,A ja na tej roliW utrapieniu żyję.
Bo mi wejść potrzebaW życie, jak we żniwo,By mieć bochen chleba -Dolę sprawiedliwą.
Tutaj łzy niewieście -Życie coraz lichsze,A tam – w wielkim mieście -Chleby są i spichrze.
Pódę stąd za rocekW cztery świata strony.Patrzy na mnie PocekSmutny – zamyślony...
Rzecze: „NiepotrzebneGwiazdek srebrne roje,Moje wiersze zgrzebneI czytanie Twoje.
Idźże w swoją stronę,Kędy Twoja droga!Ja na Twą obronęPowiem wiersz u Boga.”
Boże! Ty poprowadź,Bym rękami swemiRolę mógł piastowaćNa ojczystej ziemi!