… A ja bardzo lubię lato – słońca złote blaski;Lubię zwiedzać chłodne wnętrza niezdobytych jaskiń,W zakamarkach dawnych ruin zdzierać sobie pięty,Albo z Tatą po obiedzie w morskie grać okręty.
Najpiękniejsze są wieczory, kiedy dym z ogniskaRoześmiane pali twarze – z oczu łzy wyciska;Kiedy noc nadchodzi krótka, niby sen w lektyce,Pogrążając w mrocznej dali wszystkie tajemnice.
Lubię, kiedy wczesnym rankiem serce we mnie woła,Że z dróg wszystkich najpiękniejsza wiedzie do Kościoła!… Wreszcie także i te chwile, kiedy czas powraca,Który „szkoła” ma na imię, a dla Taty – „praca”,
Każda z nich jest bowiem po to, abym w dzionek szaryMógł z radością kontemplować wszystkie Boże dary.