Nie wiedziałem – mówiąc szczerze -Jakie to jest mądre zwierzę...Szedłem wtedy – moi mili -Szlakiem maków, łąk, motyli.
Wokół pola, las i tęcza...,Gdy telefon mi zabrzęczał.To był kotek. Mój! Nie z bajki.Bez obuwia i bez fajki.
Koci pazur wbił w klawisze -SMS-a do mnie pisze:„Z kranu w kuchni leci woda.Jeśli domu Ci nie szkoda,
To nie wracaj. Mam nadzieję,Że mieszkania nie zaleje”.Każdy w takiej sytuacjiUlec mógłby konsternacji.
Każdy może – drogie dzieci -SMS-a dostać z sieci...Ale dostać go od kotka?Łatwiej wygrać w totolotka!
Trzeba jednak – moi drodzy -Trzymać nerwy swe na wodzy.Otrzymawszy komunikat;Dzwoniąc po hydraulika,
Nie myślałem, jaką pointąPodsumować prawdę świętą...Przydał kocur się. Nie przeczę,Lecz mieszkanie ubezpieczę.