Cierpienie, które śmierć przerosło,Czy tłumy ludzkich serc dokoła –Czy amfiteatr, czy rzemiosło,Któremu aktor nie podoła –
Co nas do Ciebie zbliża mocniej,Papieżu z twarzą jak siwizna,Której cień śmierci już nie dotknie,Bo jest tak święta jak Ojczyzna?
Czy naszych mistrzów słowa wieszcze –Wyryte piórem w sercach zgłoski,Nierozumiane dotąd jeszcze:Ty jesteś właśnie Papież polski!?
Pomóż nam wierzyć, że w Warszawie,Gdzie Duch przemienił ludzkie dzieje,Zrodzi się Polska – cała w sławie,Brzemienna w wiarę i w nadzieję!
Papieżu z twarzą jak cierpienie,Po którym widać, żeś Polakiem,Przynieś nam nowe, Boże tchnienie,By Krzyż się stawał światu znakiem!
Chcemy wypłynąć z Tobą barką,Strumieniem z polskich Tatr – potokiem…Ty dodaj mocy naszym wargomI przed ciekawskich ukryj wzrokiem.